Jeśli masz tę roślinę w domu, to dlatego, że ma… Zobacz więcej

Masz jedną z tych roślin w domu? To prawdziwe mistrzynie przetrwania. Wybaczą nawet zapomniane podlewanie

Wyjeżdżasz na kilka dni i pierwsza myśl brzmi:

„Kto podleje kwiaty?”

Wracasz z pracy późnym wieczorem.

Patrzysz na doniczki.

I nagle przypominasz sobie, że ostatni raz konewkę trzymałeś w ręce… dawno temu.

Jeżeli ten scenariusz brzmi znajomo, dobra wiadomość jest taka:

 

nie wszystkie rośliny domowe potrzebują ciągłej uwagi.

Są gatunki, które zdecydowanie lepiej znoszą zapominalskich właścicieli.

Niektóre magazynują wodę w mięsistych liściach.

Inne mają wyjątkowo wytrzymały system korzeniowy.

Jeszcze inne po prostu rosną bardzo wolno

i dzięki temu nie potrzebują dużych ilości wilgoci.

Właśnie dlatego:

sansewieria,

aloes,

aspidistra,

rozchodnik Morgana

czy klasyczne kaktusy

 

są tak popularne w mieszkaniach osób, które nie chcą każdego ranka sprawdzać wilgotności ziemi.

Ale jest jeden haczyk.

„Roślina odporna na suszę” nie oznacza „roślina, której nigdy nie trzeba podlewać”.

I właśnie ten błąd potrafi zabić nawet najbardziej wytrzymały okaz.

Największy wróg takich roślin? Paradoksalnie nie susza

To właśnie tutaj wielu początkujących popełnia pierwszy błąd.

 

Kupujemy sukulent.

Czytamy:

„łatwy w pielęgnacji”.

I zaczynamy troszczyć się o niego jak o paproć.

Trochę wody

dziś.

Trochę jutro.

Jeszcze odrobina pojutrze.

Po kilku tygodniach liście żółkną.

Roślina robi się miękka.

Korzenie zaczynają gnić.

Problemem nie był brak wody.

Było jej za dużo.

Sansewieria jest jednym z najlepszych przykładów

 

Znana również jako wężownica albo „język teściowej”.

Charakterystyczne, sztywne liście wyrastają pionowo z doniczki.

Niektóre odmiany mają jasnozielone paski.

Inne żółte obrzeżenia.

Wygląda nowocześnie.

Zajmuje niewiele miejsca.

I naprawdę wiele wybacza.

Dlaczego sansewieria tak dobrze radzi sobie bez częstego podlewania?

Jej mięsiste liście magazynują wodę.

Dzięki temu roślina jest przygotowana na okresy suszy.

 

Nie potrzebuje stale wilgotnego

podłoża.

Wręcz przeciwnie.

Jeżeli ziemia przez długi czas pozostaje mokra, pojawia się ryzyko gnicia korzeni.

Najbezpieczniejsza zasada?

Najpierw sprawdź ziemię. Dopiero później sięgaj po konewkę.

Nie podlewaj sansewierii według kalendarza

To ważniejsze niż jakakolwiek liczba.

Nie:

„każda sobota”.

Nie:

„dokładnie dwa razy w miesiącu”.

Włóż palec kilka centymetrów w podłoże.

 

Jeżeli nadal czujesz wilgoć, poczekaj.

Jeżeli ziemia wyraźnie przeschła, możesz podlać.

Zimą sansewieria potrzebuje jeszcze mniej wody.

To właśnie dlatego świetnie nadaje się dla początkujących

Wyjeżdżasz na kilka dni?

Spokojnie.

Zapomnisz o podlewaniu?

Najprawdopodobniej nic dramatycznego się nie stanie.

Postaw

ją w jasnym miejscu bez palącego słońca albo nawet w lekkim cieniu.

 

I nie próbuj „kochać jej na śmierć” codzienną konewką.

Drugi klasyk to aloes

Każdy rozpozna jego grube, mięsiste liście.

To właśnie w nich roślina przechowuje wodę.

Aloes jest sukulentem.

Naturalnie został więc przystosowany do znoszenia okresów, kiedy wody jest bardzo mało.

W domu oznacza to jedno:

lepiej podlać za rzadko niż za często.

 

Aloes potrzebuje dużo światła

To odróżnia go od niektórych innych odpornych roślin.

Najlepiej czuje się w bardzo jasnym miejscu.

Dobry parapet będzie zwykle znacznie lepszy

Tutaj doniczka robi ogromną różnicę

Jeżeli na dnie nie ma otworu odpływowego, możesz bardzo łatwo stworzyć małe bagno.

 

Z góry ziemia wygląda już na suchą.

Na dole stoi jednak woda.

Korzenie nie dostają tlenu.

I zaczynają gnić.

Dlatego dla aloesu, kaktusów i innych sukulentów odpływ jest praktycznie obowiązkowy.

Jak często podlewać aloes?

Czasami spotkasz radę:

„raz lub dwa razy w miesiącu”.

I rzeczywiście w wielu warunkach może to wystarczyć.

 

Ale nie traktuj tego

jak zegarka.

Latem roślina stojąca przy gorącym oknie będzie wysychała szybciej.

Zimą w chłodniejszym pokoju może potrzebować wody bardzo rzadko.

Najpierw sprawdzaj ziemię.

Dalszy ciąg na następnej stronie

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *