pachą i złożoną kartką w dłoni. Na jej mokrych butach błyszczały krople deszczu.
— Powiedziała, że mam przyjść dopiero wtedy, gdy Marika i Levan będą razem w mieszkaniu — oznajmiła.
Marika cofnęła się o krok.
— Mama zostawiła ci wiadomość?
— Nie wiadomość. Świadka — odpowiedziała Nino. — Twoja matka wiedziała, że prawda może zostać zakrzyczana.
Levan wyciągnął rękę po kartkę.
— To absurd. Nie będziemy urządzać przedstawienia przy stole.
Nino nie drgnęła.
— Przedstawieniem było to, że przez pół roku nie odwiedziłaś matki ani razu — powiedziała, patrząc na Marikę. — A potem twój mąż pojawił się nagle z gotowym dokumentem.
W kuchni zapadła cisza. Słyszałam tylko buczenie lodówki i własny oddech. Marika zacisnęła palce na rękawie swetra, aż materiał pobielał.
O dwudziestej trzydzieści usiedliśmy przy stole. Nino położyła kartkę obok filiżanki. Z koperty wyjęłam pojedynczą kartkę i małą kartę pamięci, tak cienką, że niemal zniknęła między palcami.
Na kartce mama napisała: „Jeśli Levan powie, że Irina zmieniła testament,
Dalszy ciąg na następnej stronie