zapytała cicho.
— Marika…
— Nic dla mnie? Ani mieszkania, ani pieniędzy?
Wtedy zobaczyłam na dnie teczki białą kopertę. Na niej mama napisała drżącym pismem: „Irina ma przeczytać pierwsza”. Marika rzuciła się ku niej. Chwyciłam ją za nadgarstek.
— Nie dotykaj.
— To także jest moje!
Levan oderwał się od framugi. W jego oczach pojawił się błysk, którego nie umiałam nazwać.
— Daj jej kopertę — powiedział. — Jeśli nie masz nic do ukrycia.
Nagle ktoś zapukał do drzwi. Raz. Potem drugi raz, tak mocno, że filiżanka z niebieskimi kwiatami przesunęła się po stole. Wszyscy zamarli. Marika spojrzała na Levana, a on pierwszy raz przestał udawać obojętnośćSięgnęłam do klamki, lecz zanim ją nacisnęłam, usłyszałam zza drzwi głos sąsiadki Nino:
— Irino, otwórz. Twoja matka zostawiła mi coś, co mam przekazać tylko wtedy, gdy oni oboje będą w środku…
CZĘŚĆ 2
Drzwi otworzyły się o dwudziestej dwadzieścia. Nino stała na korytarzu w granatowym płaszczu, z miedzianym garnkiem mamy pod
Dalszy ciąg na następnej stronie